<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
  <channel>
    <title>dużo jest w Japonii potraw dziwnych?  - komentarze</title>
    <link>http://kuchniajaponska.blox.pl/2009/07/duzo-jest-w-Japonii-potraw-dziwnych.html</link>
    <description>Bardzo dużo. Są takie potrawy, które służą do tego, by straszyć gajdzinów, czyli obcych. Na przykład piekielne czy też diabelskie tofu. Jest to rosół, do którego wkłada się bryłkę zimnego tofu i małe, żywe rybki. Nie mają one więcej jak dwa centymetry długości. Całość się podgrzewa i te rybki, uciekając przed gorącem, wkręcają się w zimne tofu. Potrawa jest gotowa, gdy tofu się zagotuje. Japończycy przekonują, że to bardzo zdrowe danie. Podobnie natto, czyli sfermentowane ziarna. Najbardziej znana z tego rodzaju potraw jest chyba ryba fugu &amp;#8211; jej wnętrzności zawierają substancję o działaniu silniejszym od cyjanku. Fugu musi więc przyrządzać kucharz, który ma certyfikat poświadczający, że potrafi tę rybę przygotować. Ryba ta jest stworzeniem brzydkim, niesmacznym, pozbawionym szczególnych właściwości, poza tym, że może zabić. Japończycy jedzą ją chyba tylko po to, by móc później powiedzieć: Jadłem fugu i żyję. Do tego fugu jest rybą upiornie drogą. Rachunek za obiad z fugu jest tak wysoki, że za jego równowartość można by wyżywić trzy wielodzietne rodziny przez trzy miesiące. To jest taka sztuka dla sztuki. Sashimi z fugu, czyli surowe kawałki fugu, smakują jak surowe mięso z piersi kurczaka, które leżało obok ryby. Japończyk jednak za każdym razem powie, że jest to danie tradycyjnie japońskie. I doda: Nie czujesz? Przecież ma cudowny smak. Żeby być dobrze wychowanym gajdzinem, trzeba wówczas powiedzieć: Mniam, mniam. To jest pycha. &#xD;
&#xD;
fragment wywiadu z Joanną Bator, magazyn "Voyage"</description>
  </channel>
</rss>

